Limeryki

Pewien zazdrosny kapitan ze Zgierza

Codziennie swą miłą żonę namierza

Komórką swą nową

Świetnie wypasioną

Bo nigdy nie wierzy na słowo harcerza.

***

Pewien młody góral z Krupówek

Założył hodowlę czerwonych mrówek

By zamiast oscypków

I w occie grzybków

Podawać je w formie nadziewanych  krówek

***

Raz pewna zdziwaczała wdowa z Sopotu

Ogrodziła dom pasem wysokiego płotu

Na pohybel sąsiadom

I ich wszystkim wadom

By sobie nie robić ich wścibstwem kłopotu

***

Pewien matematyk z Warszawy

Pijał dzień w dzień litr kawy

Nie liczył filiżanek

Nie częstował koleżanek

Inaczej nie podniósł się z ławy

***

Nauczycielka z Jeleniej Góry

Co pół roku zmieniała fury

To fason inny

To kolor winny

Aż urząd dobrał się jej do skóry

***

Jedna niemłoda panna z Grodna

Była dla ludzi bardzo chłodna

Każdego zmroziła

Tak nieczuła była

Aż w towarzystwie stała się niemodna

***

Pewna  nauczycielka tańca z Elbląga

Tańczyła z lubością tango Milonga

Zajadle wywijała,

Góry i lasy mijała

Aż dotańczyła niemal do Konga

***

Starszy leśniczy z Tucholskich Borów

Pałał niechęcią do kalafiorów

Żona je gotowała

I wciąż podawała

Aż się nabawił pod oczami worów.

***

Pewien łachudra z Białegostoku

Mimo kilkuletniego wyroku

Szalał po mieście

Kradł jabłka w cieście

Aż go złapali nagle z doskoku.

***

Raz niemłody już piernik z Torunia

Dostał z dnia na dzień  kuku na munia

Bo ciągle narzekał

I wciąż się wściekał

Gdy zostawiła go lukrowana lalunia

***

Pewien Sylwester z Białegostoku

Szedł na zabawę w ostatni dzień roku

Pojawił się wszędzie

Wygłosił orędzie

Nie skrył się przed nikim, pomimo tłoku.

***

Pewna szefowa pielęgniarek z Opola

Z lubością jadała ser gorgonzola

Wciąż i wciąż

Ssała jego miąższ

Aż zawisła nad nią z sera aureola.